Strona naszego Pisma
  str.

opowiadania
poprzednia strona spis treści następna strona

Obietnice

Noc. W zaułkach pokładają się cienie. Mroczne, dziwne, niepokojące, o bardzo elastycznych kształtach. Niektóre groźne, inne śmieszne, wszystkie tak samo wierne nocy. Przy ceglanej, zmurszałej ze starości, ścianie, stoi śmietnik. Na jego pokrywie - czarny kot liże sobie łapę. Gdyby nie błyszczące jak lustrzane reflektory ślepia, nie byłoby go w ogóle widać.
Powiał wiatr. W kącie zawirował siwy kurz, uniósł się w górę, po czym opadł, osiadając na starej gazecie, na śmietniku, czarnym kocie i skrzypcach. Skrzypcach, które ktoś wyrzucił, mimo iż niegdyś obiecał ojcu, że będzie grał... Ale ojciec umarł i skrzypce znalazły się tutaj, w tym brudnym, brzydkim kącie.
Na piętrze załopotała firanka. Stara kobieta pociągnęła za klamkę i zamknęła okno od wewnątrz. Na nocnym stoliku leżał list w rozdartej kopercie. List od syna, który przyrzekł, że w tym roku na pewno przyjedzie na Boże Narodzenie. Kobieta jednak dobrze wiedziała, że to tylko słowa. Co roku obiecywał to samo, już od wielu lat... A ona i tak co roku spędzała święta samotnie.
Kot miauknął i zeskoczył na ziemię. Znudzony ruszył przed siebie jedną ze swych ulubionych, przetartych w ciągu ostatnich tygodni, ścieżek. Kiedyś pewien chłopiec obiecał, że będzie go karmił i dbał o niego. Ale przestał to robić, kiedy tylko znalazł sobie nową zabawkę, więc kot odszedł. Włóczył się teraz po ulicach, kiedy tylko nastawała noc. Właśnie tak, jak teraz.
Wiele lat temu ktoś gdzieś obiecał, że poprowadzi naród do zwycięstwa i wywalczy dla niego niepodległość. Ale słowa nie dotrzymał...
Obiecał jej, że więcej nie uderzy. Uwierzyła. Uwierzyła też za drugim razem. I za trzecim. A potem, w szpitalu, uwierzyła także. Ale on zawsze łamał słowo...
Kobieta przyrzekła mężczyźnie, że będzie przy nim, że otoczy go czułością, ciepłem i miłością. Że da mu szczęście. Ale pojawił się inny i odeszła, pozostawiając mężczyznę w bólu i samotności.
Pewien Indianin dał słowo bogom, że nie przejdzie na drugą stronę, dopóki go do siebie nie wezwą. Jednak stracił wiarę i złamał przyrzeczenie.
Ktoś przysiągł na biblię, że nie skłamie, ale stchórzył i skazano niewinnego człowieka. Zamknięto go w więzieniu na całe lata za czyn, którego nie popełnił.
Przyrzeczenia, przysięgi, obietnice... Zbyt wiele się ich rodzi, zbyt wiele umiera. Zbyt wiele...
Nocny motyl przysiadł na firance. Lampka zamigotała i zgasła. Zapłonęła świeca. Wieczne pióro powędrowało do ręki, karty pamiętnika zaczęły się na powrót zapełniać przepełnionymi cierpieniem słowami.
Kilka miesięcy temu obiecałam sobie, że o tobie zapomnę... A nadal cię kocham...

19-20 października 2001
Marta Bilewicz
martabil@poczta.onet.pl



poprzednia strona spis treści następna strona