Strona naszego Pisma
  str.

trzy po trzy
poprzednia strona spis treści następna strona

Łubudubu

Odczłowieczanie

Gdy dostałem internetowy adres poczty elektronicznej mojej mamy zdałem sobie sprawę, jak bardzo elektronika pozbawia nas romantyzmu życia. Dzięki telefonii komórkowej jesteśmy 24 godziny na dobę uchwytni dla naszych szefów, żon czy mężów. Nie umkniemy zleceniom, zapytaniom i zadaniom. Dopadną nas wszędzie....w toalecie, autobusie, łóżku z ukochaną osobą. Może już tylko niektóre knieje i leśne ostępy gwarantują zanik zasięgu. Ale gdy z nich wychyniemy dopadnie nas poczta głosowa czy sms. Nie uciekniemy. Decyzja o celowym nie zabraniu telefonu komórkowego jest może nie najbardziej kluczową w naszym życiu ale za to jego przypadkowe nie zabranie niejednego zmusiło do powrotu do domu choćby miałoby to być 12 piętro z nieczynną windą.
Sami się w to wpakowaliśmy. Daliśmy sobie zarzucić wirtualną obrożę. Po przyjściu do pracy włączamy pocztę, gadu-gadu czy irc. Może nie zawsze z przyczyn zawodowych ale jednak. Dopiero później parzymy kawę. Znam osoby, które po przyjściu do domu najpierw włączają komputer a dopiero później zdejmują kurtkę, nawet puchową, która utrudniała wcześniejsze schylenie się do przycisku ON/OFF.
Nie lubię sms'ów i wszelkich poczt elektronicznego rodzaju. Nie potrafię pisać tekstu na komputerze. Tekstu związanego z mą prywatnością; tekst zawodowy jakoś nie sprawia mi takiego problemu. Może dlatego, że w słowo rzeczywiście pisane wkładam swe serce, którego nie ma ani krzty w podaniach i raportach związanych z pracą.
Jak mam teraz napisać elektroniczny list do własnej matki. Patrzę w ekran i jakoś nie mogę się przemóc. Bezduszność maszyny, w której monitorową twarz spoglądam, pozbawia mnie najgorętszych uczuć. Po prostu nie mogę. Pustka monitora nie zachęca mnie do refleksji. Ta pustka jest jakoś mało realna. Znika po paru minutach przemieniając się wygaszaczowy zegar. Gdy pochylam się nad kartką papieru czując zapach atramentu w piórze, namacalność przestrzeni jest dotykalna. Jest kartka, jest pióro...nie ma powierzchni ekranu złożonego z miliardów elektronowych wybuchów. Jestem ja i cart blanche domagajaca się dzieła, domagająca się uczuć, domagająca się refleksji.
Pisząc list papierowy czekamy odpowiedzi. Romantycznie jak każdy kochanek, podchodzimy codziennie do skrzynki na klatce i patrzymy w czeluść małych otworów, sprawdzając czy bieli się w nich odpowiedź. Rozedrgana ręką szarpiemy się z małym kluczykiem, pragnąc jak najszybciej dostać się do odpowiedzi kochanych. Gdy małe otwory zieją pustką, ból przeszywa nasze serce. Przez następne dni czekamy na listonosza, codziennie marząc o rychłej odpowiedzi.
Dziś wystarczy nacisnąć Wyślij/Odbierz by mieć jasność sytuacji. Możemy tak naciskać i naciskać, poganiając elektronicznego dostarczyciela. Nie robimy tragedii gdy odpowiedź nie ma bo zaraz naciśniemy ponownie. Czy ktoś wyobraża sobie by co pięć minut zbiegać na parter by sprawdzić skrzynkę?
W ten sposób skracamy sobie życie. Nie ma chwil oczekiwania na jutro, na za tydzień gdy może w końcu coś się w skrzynce zabieli. Odpowiadamy na sms natychmiast, na e-maila nawet na tym samym formularzu, wciskając "odpowiedz". Zresztą co w takiej sytuacji oznacza NACISNĄĆ "odbierz". Byle szybciej. Byle natychmiast. "Nadawca prosi o potwierdzenie przeczytania wiadomości....". Ja się pytam czy jest jeszcze czas dla nas?!

Elektroniczny podpis. Odebranie najbardziej prywatnego znaku tożsamości, za którego grozi więzienie. Teraz moje nazwisko zamienione na szereg kilku cyfr. Podpis, który przez całe nasze życie ewoluuje razem z nami. Od nieporadnych, koślawych liter w dzienniczku ucznia po przytłoczony bagażem życia podpis starca. Teraz cyferki. Cyferki. Pamiętne sceny powieści i filmów...jestem analfabetą ale podpisać się umiem...choćby krzyżykiem...ale jednak....teraz cyferki. Cyferki. Z niepokojem obserwuję zmierzch cywilizacji słowa pisanego. Za dwadzieścia lat nie będziemy nawet klawiatur mieli. Podyktujemy pismo komputerowi, podpiszemy elektronicznie. Boże, czy będziemy jeszcze ludźmi!?

Prezes



poprzednia strona spis treści następna strona