Strona naszego Pisma
nr 10 (lipiec 2001)Podziemne Pismo w Babilonie Tajniak przy Tajniak S.A. str.

fabularne
poprzednia strona spis treści następna strona

ABSURDALNIE ALTERNATYWNA TELENOWELA KANAŁU #PL+8

(w skrócie 2ATKPL8 - prawdziwa nazwa kanału została zmodyfikowana po prośbie)
odcinek trzeci pt.
"Bujda na resorach i bajzel na kółkach czyli kolejne starcie
błędnego rycerza Tellico ze współczesnym poetą Szamanem Falarkiem"

Z okazji pierwszych urodzin Podziemnego Pisma Cynicznego Tajniak, żyrafka potrafka, młodzież przedszkolna, tajna specjalistka ds. współpracy medialnej, rozpowszechniania wśród zwierząt pism obrazkowych a także leczenia depresji w patologii, zdecydowała się na napisanie specjalnego odcinka Absurdalnie Alternatywnej Telenoweli kanału #pl+8 (w skrócie 2atkpl8) składającego się z dwóch części... a może odwrotnie.
Wydarzenia, których świadkami i uczestnikami zostali bohaterzy powstającego dzieła literackiego są niezwykłe, przewrotne, miejscami dramatyczne i tajemnicze, w większości skazane na wysoki poziom kulturalny (pod względem rozrywek i wychowania). Rozmowy, zdania, wyrazy a także litery pochodzą z zakrzywienia czasoprzestrzeni i zapisów rozmów pilnie strzeżonych w szafach pancernych (ochrona danych osobowych i te sprawy).

A jednak ta godzina nadeszła. Rzucone przez dwójkę agentów zaklęcie "jaspalama" (pierwotnie miało to być stwierdzenie "ja spałam" jednak kiedy człowiekowi jest zimno albo ma pełny pęcherz to ruchy palców po klawiaturze stają się wolniejsze i bardziej niepewne - teorię tą opracowała kilkaset lat przed wymyśleniem prostokątnego przyrządu do pisania profesor Kora Barok wespół zespół z docentem Teofilem M.) wywołało na ciele i umyśle Tellica znaczne zmiany. Powoli wygramolił się z szuflady rzecz jasna za małej jak dla niego (powinien był wiedzieć, że ten model jest przeznaczony dla osobników mniejszych od niego o 3 rozmiary) i drapiąc się po głowie złapał przyniesionego do biura rzeczy znalezionych kota za wszarz i kopem posłał do kuwety. Wyraźnie czuł, że w czasie poprzednich kilku godzin popełnił wiele błędów. Zbyt wiele jak na odpowiedzialnego policjanta, za którego ciągle jeszcze uważali go jego podwładni, koledzy a co najzabawniejsze szefowie. Teraz jush wiedział co powinien robić. Była to jedna z gorszych rzeczy jakie musieli wykonywać pracownicy policji - rozmowa z głosem zza ściany. Nie było to łatwe z kilku powodów: primo - nikt nie wiedział czy głos jest czymś więcej niż wytworem drgania strun w gardle (jeżeli coś ma pociągający głos to jak przedstawia się reszta?), secundo: głos ów mówił mało, a jeśli jush to był surowy jak masło na wagę (czy jest powściągliwy także w innych dziedzinach?) i tertio: nikt nigdy nie wiedział kiedy i z której strony będzie można go usłyszeć. O pardon, co prawda w języku polskim głos jest rodzaju męskiego to jednak mamy tu do czynienia z ewenementem na skalę światową bowiem głos funkcjonujący na policji jest żeński jak mało który.
Tellico otworzył drzwi swojego osobistego gabinetu i jego oczom ukazał się widok przedziwny (dziwne rzeczy powoli przestawały go zadziwiać) - oto na wycieraczce z nieznanym napisem "emocleW" siedział kot, który to przed momentem został złapany za wszarz i kopem posłany do kuwety. Siedział sobie tak i kręcił młynka ogonem popatrując co chwilę na kopertę leżącą u łap jego szanownych. Wystarczająco zmęczony jush dziwnymi swoimi przypadkami pracownik policji nie miał nawet siły żeby jęknąć z powodu bólu krzyża jaki odczuł schylając się po biały, papierowy prostokąt. Wyciągnął scyzoryk z kieszeni i rozdarł kopertę, po czym odczytał tekst wykaligrafowany ręką młodzieży przedszkolnej.
"Witaj Tellico! Dawno się nie widzieliśmy. I jak fala? Podobało Ci się kocenie? HE HE! Nie myśl sobie, że to jush koniec - drugi dzień pracy to dopiero początek wydarzeń i atrakcji jakie Cię jeszcze czekają."
Czytając list Tellico zbliżał się powoli do ściany, zza której ostatnio słyszał głos. Miał nadzieje, że nie zadziała tu zasada złośliwości głosów martwych i nie będzie dwie godziny stać przed tapetą jak gupi do sera. Westchnął sobie cichutko, tak żeby nikt absolutnie nie usłyszał.
"Czego dyszysz?! - natychmiast zareagowała jakaś pani o very pociągającym głosie - I nie zastanawiaj się przypadkiem kim jestem, bo dobrze wiesz!"
"O...hmmm - speszył się Tellico - wybacz ale jakoś nie poznaję. Może powiesz jak się nazywasz?"
"Śmiertelny pracowniku policji jak śmiesz nawet pytać?! Jestem Inia, a mój głos odzywa się zawsze w najmniej odpowiednich dla słuchaczy chwilach (to prawie jak wielce szanowny pan M.O. w radiu). Ponieważ nic nie widzę, jesteś zmuszony przeczytać mi list, który dostałeś od Szamana Falarka i żyrafki."
"Tak jest szefie - zasalutował natychmiast Tellico i posłusznie odczytał na głos dalszą część listu. Biedak miał tego dnia wyjątkowy brak szczęścia w podejmowaniu słusznych decyzji (i nawet jego żelazne zasady w niczym mu nie pomogły) a liczba błędów jakie popełnił w ciągu kilku ostatnich godzin przerosła średnią światową (nawet niewolnicy byli mniej ulegli od tego szczególnie uzdolnionego inaczej pracownika policji).

jestem sobie mały Falarek
przyniósłbym wam jakiś podarek
ale nie mam bo go zjadłem
wetchłem go mym grubym gardłem
przecedziłem i strawiłem
potem wszystko wydaliłem

"No Falarek to jest zdolny facet, a Ty Tellico? - Inia pełniła na policji także rolę wyroczni - Pojechałam sobie kupić buty i wyobraź sobie, że nie ma rozmiaru. Jak może nie być w sklepie numeru buta, który chcę?"
Tellico zaniepokoił się tym nagłym zwierzaniem i miał tylko nadzieję, że to nie on jest winien braku buta o odpowiednim rozmiarze...

pojechałem kupić buty
tam mi mówią "to nie luty"
no to drapię się po głowie
"co też pan i pani powie!
ja chcę buty choć to maj
wiec mi buty szybko daj!"

Oto sławny poeta podziemia nadszedł z lewej strony korytarza mrucząc drugą część swojego poematu, czego Tellico nie zauważył, bo zwyczajnie wpadł w trans (jedyne co zdążył wypowiedzieć to pytanie czy wiersz ów pochodzi ze zbiorów Jana Brzechwy). Takie są właśnie skutki niewłaściwych zachowań - niewłaściwość ta objawia się w postępowaniu sprzecznym z zasadami etyki a także w przekraczaniu wszelkich norm moralnych i kulturowych. Sumienie Tellica nie wytrzymało presji - zaczęło się spowiadać pod wpływem głosu...
"Drogi nowy pracowniku policji - grzecznie zaczęła Inia - dobrze znasz powody rozmowy, którą muszę z Tobą przeprowadzić.
"Znaaam"
"Dlaczego okłamałeś wszystkich, mówiąc, że jesteś odpowiedzialnym policjantem z dużym stażem?"
"Nie wieeem"
"Prawda jest bolesna! Jesteś tu drugi dzień, a wszystko to zawdzięczasz tylko i wyłącznie swojemu szwagrowi, który po pijaku gada, że wszystkie teleturnieje to oszustwo (wygrywają tylko synowie polityków ze stolicy i mafioza). Dał naszemu szefowi kopertę z odpowiednią wkładką tylko po to, żeby taki bawół stepowy jak Ty miał swój osobisty gabinet i nie przeszkadzał innym policjantom podczas pracy."
"To prawdaaa."
"Tak Tellico, taka jest właśnie prawdziwa wersja wydarzeń! Wstydź się! - przyłączył się do obrzucania jajami poeta znany - A my - agenci Szaman Falarek i żyrafka przyszliśmy Cię nastraszyć, żebyś sobie nie pomyślał, że niby wystarczy mieć chamski sznurek żeby pracować na policji."
"Ojeeej"
"Szamanie Falarku a Ciebie kto prosił o straszenie? Czy wiesz co czeka tych, którzy robią więcej niż powinni?" - Inia okazała się wyrocznią bezstronną, miejscami sprawiedliwą.
"Jasne, że wiem, pewnie kolacja z szefem albo premia, ewentualnie służbowy samochód."
"Mylisz się!"
"To może chociaż bilet miesięczny?"
"Nie! Osobniki, które robią więcej niż powinny są nie przystosowane do życia i jest to równoznaczne z tym, że w najbliższym czasie czeka na nich nasza biegła pani psycholopsychiatra, która wykona swoją specjalność czyli psychoterapię wstrząsową."
"Oł je, na to czekałem od swojego urodzenia! - Szaman Falarek był uradowany jak mucha w zamrażarce - Chodź Tellico, Tobie ta terapia tesh dobrze zrobi" Po tych słowach przekazał jeszcze nadzwyczajną mądrość ludową otaczającemu światu "Słońce jest niepotrzebne, bo świeci w dzień kiedy jest jasno. Księżyc świeci w nocy kiedy jest ciemno i przynajmniej na coś się przydaje", złapał wciąż przebywającego w transie Tellica za ramię, strzelił palcami przywracając go do rzeczywistości i razem powędrowali korytarzem, na którego końcu znajdowało się specjalne pomieszczemie lekarskie. Wytrącony z transu dwudniowy pracownik policji nie zapomniał jednak o zemście słodkiej jak denaturat i zakrzyknął w stronę gadającej ściany: "Gdzie ta z pyskiem w kształcie dzioba i płetwami?" Był to ostatni błąd, który mógł popełnić tego dnia, a Inia, do której zwrócił się z tym podłym zawołaniem zapamiętała to sobie do końca swojej pracy jako wyrocznia policyjna. Od tej pory nic jush nie mogło być chociaż w miarę normalne.

Żyrafka



poprzednia strona spis treści następna strona