Strona naszego Pisma
nr 10 (lipiec 2001)Podziemne Pismo w Babilonie Tajniak przy Tajniak S.A. str.

wstęp
poprzednia strona spis treści następna strona

Mars napada - Kazik

Z pewnym opóźnieniem kupiłem sobie singiel Kazika "Mars napada". Nie przepadam za takimi singlami, gdzie lwią część stanowi jeden utwór w różnych wersjach z drobnymi tylko zmianami. Słuchanie tego sprawia, że piosenkę się zajeżdża, a słuchanie na wyrywki jakiejś ulubionej wersji, trochę za trudne jak na poziom mego lenistwa, które nie pozwala mi wkładać płyty do odtwarzacza tylko po to, żeby ją wyjąć za trzy minuty.
Ale do rzeczy. Tutaj mamy znany przebój "Mars napada" w czterech wersjach - znanej z radia (ocenzurowana), znanej z płyty oraz "dodaj se głos samemu" (urzekła mnie ta instrumentalna wersja, a szczególnie refren) i "dodaj se potkłat samemu" (podczas gdy wersja instrumentalna stanowi nowe spojrzenie na piosenkę, wersja z samym wokalem raczej traci, jak na mój gust).
Z płyty "Melassa" bardzo podoba mi się utwór "Każdy potrzebuje przyjaciela", dlatego ucieszyła mnie obecność tej piosenki tutaj i to w dwóch wersjach. Ale na uwagę zasługują tutaj chyba najbardziej trzy utwory: "Komercya 2000" (dobry tekst, szkoda tylko, że źle słyszalny i wykonanie piosenki sieczkowate), "Witaj żołnierzu" (nowa wersja - ładnie uwspółcześniona aranżacja - piosenki z pierwszej płyty Kazika) i "Piosenka o policji w Mławie", którą nawet można było usłyszeć parę razy gdzieś w radiu (tym razem dużo wcześniejsze solowe dokonania Kazika przypomina mi sposób generowania dźwięków wokalnych).
Piosenkę "Jesień" wolę w wersji płytowej, ale chciałem zaznaczyć, że cenię sobie ją za niezły tekst, co prawda oparty na dość starym pomyśle "Stalin bogiem", ale rzeczywiście godnym przypomnienia.
Okładka przedstawia inwazję Marsjan na Warszawę. Pałac Kultury, jak widzę, jeszcze się trzyma, a na pierwszym planie widać uciekające w panice tłumy. Ech, skojarzenia piosenki "Wschodni front" z "Mars napada" zyskują i to poważnie, jeżeli spojrzeć na okładkę płyty Dezertera. Tu bowiem Godzilla poszła dalej i urwała czubek Pałacu, a i Warszawa już jakby bardziej opuszczona.

Szaman Falarek



poprzednia strona spis treści następna strona