Strona naszego Pisma
nr 10 (lipiec 2001)Podziemne Pismo w Babilonie Tajniak przy Tajniak S.A. str.

odczucia
poprzednia strona spis treści następna strona

Decydujące starcie - Dezerter

"Czterdziestoletnia młodzież znowu atakuje" - chciałoby się zakrzyknąć, lecz, jako że "Decydujące starcie" wbrew wcześniejszym zapowiedziom, prawdopodobnie nie jest ostatnią płytą zespołu, możemy się jeszcze trochę wstrzymać. Kto wie, może chłopaki pokuszą się o odrobinę autoironii i sami nagrają tę piosnkę jeszcze raz? Oj, żeby nie zabrzmiało to tylko tak żenująco, jak żenującym jest Indeks Ksiąg Zakazanych w Piśmie Fronda, gdzie autoironii zabrakło jednak trochę dobrego smaku. Swoją drogą ciekawe, że inny Krzysztof Grabowski także zapowiadał, że jego "Marchew" będzie ostatnia i też chyba się z tego wycofał.
Tak sobie słucham nowej płytki Dezertera uczucia mam mieszane. Pod względem muzycznym wszystko niby w porządku. Może nawet mój niezadowolony z ostatnich dokonań zespołu będzie usatysfakcjonowany różnorodnością muzyczną tego materiału (ostatnia płyta, jaka mu się podobała, to "Ile procent duszy?"). Trzeba przyznać, że muzycznie jest tu nawet dość ciekawie. Doszły bowiem nowe, elektroniczne brzmienia, które, co najważniejsze, nie psują klimatu i nie przeszkadzają w niczym, pojawia się kilka sampli i instrumentów...
Co do tekstów, to na myśl przychodzą mi słowa Wojtka Wojdy (Farben Lehre), który niedawno powiedział, chyba na jakimś czacie, że nowe teksty Dezertera nie rozwalają go już tak, jak te sprzed lat. No cóż, jeśli chodzi o moje odczucia, to jest podobnie. Trochę śmieszy mnie "Anarchista", w którym tytułowy bohater codziennie rano zadaje sobie pytania czy powinien "zastrzelić prezydenta, obalić rząd, podpalić parlament." Co prawda co rano też sobie na nie odpowiada, ale jakoś tak zdawało mi się, że on raz i już sobie odpowiedział stanowczo i kategorycznie kilkanaście lat temu ("Anarchia w samym środku mojej głowy, mój mózg pracuje niezależnie i nikt mi nie może zabronić myślenia, anarchia w głowie to początek wyzwolenia" - pamiętacie?). "Wschodni front" - pewnie to i humorystyczne, bo na poważnie raczej nie da się wziąć takiego zlepku słów i rymów. Pewnie to czarny humor, no bo w końcu temat nie jest sielankowy. No ale, jeśli chodzi o skojarzenia z obrazkiem na okładce, to ja już wolę "Mars napada" Kazika.
Możnaby się czepiać, ale właściwie po co. Płyta jest na poziomie. Moje faworyty to: "Umieraj powoli" (ach, ta obrzydliwa linia melodyczna refrenu!) i "Herezja" ("płoń odmieńcu, jeśli chcesz odmiany" - świetne!). Urzeka mnie ta dyskretna elektronika.
Aha, na płycie znajduje się także teledysk. Niskobudżetowy, ponieważ zespół nie widział potrzeby inwestowania pieniędzy w coś, czego telewizja i tak nie pokaże.
A informacji nieco na temat zespołu można zdobyć zaglądając na stronę www.dezerter.most.org.pl.

Szaman Falarek



poprzednia strona spis treści następna strona